niedziela, 27 kwietnia 2014

Zamek Chojnik..... 23 marca 2014 roku

Są miejsca, do których chce się wracać, chociażby po to, aby odżyły wspomnienia.

-- „Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu.” - Marcel Proust

Ten cytat idealnie pasuje do wycieczki z dnia 23 marca 2014 roku. Wybraliśmy się do Karpacza, ale z rana bardzo padało, a w miarę zbliżania się do celu podróży, to niemal lało. Wobec tego poprosiłam męża, aby zmienił cel podróży, bo nawet nie wysiądziemy z auta. Nie wiem dlaczego mnie posłuchał, bo nigdy nie zmienia planów i tak na rondzie pod samym Karpaczem w Miłkowie skręciliśmy w kierunku Piechowic. 


Nowe rondo tuż przed Karpaczem...

Chcieliśmy zobaczyć zbiornik Sosnówka, który niemal zawsze widzimy z góry, gdy zdobywamy szczyty Karkonoszy. Po dotarciu na miejsce (ponieważ dalej lało ) wysiedliśmy tylko na chwilę z samochodu. Sądziliśmy, że będzie można podejść bliżej i zapoznać się z tą budowlą, ale dostępu broniły wysokie ogrodzenia z siatek i ..... żaby, których była niezliczona ilość. Oczywiście każda samiczka na swoich plecach dźwigała pokaźnych rozmiarów samca.

Każda samiczka na swoich plecach dźwigała pokaźnych rozmiarów samca

Dostępu broniły wysokie ogrodzenia z siatek

Dalej droga prowadziła przez Podgórzyn i nagle zauważyłam drogowskaz do Zachełmia. Nie mogliśmy odmówić sobie odwiedzenia tej miejscowości, z którą mamy związanych wiele wspomnień jeszcze z lat 90-tych ubiegłego wieku (o jakże to głupio brzmi!!!).
Moja Firma miała w Zachełmiu ośrodek wypoczynkowy. Mały domek z kilkoma pokojami i z przepięknym terenem wokół. Pierwszy raz przyjechałam tutaj w roku 1995 (oczywiście zimą w czasie ferii). Byliśmy tu co roku o tej porze, nawet wówczas, gdy już nie pracowałam w tej Firmie. Pio dzięki temu złapał bakcyla do chodzenia po górach, co mu pozostało do dzisiaj. Ale do czego zmierzam.... Otóż z małymi wówczas dziećmi, bo również razem z nami w Zachełmiu bywał Radu, było niemożliwym, aby nie odwiedzić zamku Chojnik, który po stronie zachodniej góruje nad ogromną przepaścią, Piekielną Doliną (wysokość urwiska - 150 m). My corocznie wspinaliśmy się na Chojnik dość dogodną trasą od strony Zachełmia, przez Żelazny Mostek, ale również kilkakrotnie z Sobieszowa przez Piekielną Dolinę. Wejście tą trasą z Sobieszowa jest bardzo uciążliwe, ale bardzo atrakcyjne dla dzieci. Widok Chojnika od tej strony jest niesamowity! To właśnie tutaj według legendy miała spadać w dół Kunegunda, po tym jak rycerz odmówił jej ślubu.

Rozpoczynamy z parkingu przed Zachełmiem

To drzewo pamiętam również z tamtego okresu

Gdy dotarliśmy na parking, który znajduje się tuż przed samym Zachełmiem, a ponieważ tylko lekko siąpił deszczyk postanowiliśmy, że odwiedzimy ten jeden z najpiękniejszych zamków na Dolnym Śląsku, który jako jedyny w Europie nigdy nie został zdobyty, ani przez Husytów, ani przez Szwedów. Pokonała go natura, gdyż w roku 1675 uderzył w niego piorun, a pożar doszczętnie strawił całe zabudowania. Dopiero w roku 1822 urządzono tam gospodę, a następnie schronisko turystyczne.
Zamek Chojnik stanowi znakomitą atrakcję turystyczną regionu Karkonoszy, a liczba odwiedzających go osób świadczy o tym niezbicie. Gdy odwiedzaliśmy go poprzednio, za każdym razem panował tutaj ścisk i tłok jak na jarmarku, a dzisiaj zupełnie inaczej... cisza, spokój. Byliśmy jedynymi gośćmi na Zamku. Jest tutaj troszkę inaczej niż ja zapamiętałam z tamtych lat. Największą atrakcją zamku jest wieża obronna, na którą można się dostać po schodach. Szkoda, że na nią nie weszliśmy, bo oferuje przepiękne widoki na okolicę, ale przy padającym deszczu i zachmurzonym niebie nie skorzystaliśmy.... Niemniej jednak powrót do przeszłości był niezwykle pasjonujący.....





Przy kominku można się było znakomicie ogrzać

Gorąco polecam ten malowniczy zakątek Dolnego Śląska wszystkim miłośnikom przyrody jak i miłośnikom zamków